W tle projektu nowej wersji serwisu internetowego prezydent.pl można zaobserwować rolę, jaką w rozwoju wszelkich ambitnych projektów innowacyjnych w administracji publicznej odgrywa obowiązująca Ustawa o Zamówieniach Publicznych. Choć – mam nadzieję – w przypadku serwisu Prezydenta RP uda się tego uniknąć, Ustawa ma duży wpływ na konserwowanie miernego poziomu wykorzystania Internetu w komunikowaniu się wszelkiego rodzaju instytucji publicznych z obywatelami.

Jednym z celów Ustawy jest wyeliminowanie przekrętów związanych z zakupami finansowanymi z publicznej – czyli naszej – kasy. Nie jest w niej jednak zapisane, że za branie i wręczanie łapówek idzie się do więzienia, traci się rękę, czy oko. Ustawa kształtuje system podejmowania decyzji związanych z pieniędzmi publicznymi, w którym środki ostrożności służące uniknięciu wszelkiej nieuczciwości są ważniejsze niż wspieranie inicjatyw odważnych i gospodarnych.

Chodzi właśnie o to, aby zwycięzcy przetargów byli wybierani zgodnie z Ustawą, a urzędnicy nie ponosili odpowiedzialności za wybór. Nikt im nie będzie mógł zarzucić, że wybrali źle, skoro wybrali uczciwie (tzn. zgodnie z procedurą) i wydali mało.

Najczęściej urzędnicy są bezpośrednio zależni od nas. Głosujemy na nich, lub na tych, którzy ich potem zatrudniają. Skoro kogoś wybrałem, to godzę się, żeby decydował o wydawaniu publicznych – trochę moich – pieniędzy i gospodarnie zmieniał świat na lepsze. Bycie urzędnikiem to duża odpowiedzialność, której mam prawo oczekiwać, bo za to także mu płacę. Jeżeli będzie nieuczciwy, niech zajmą się nim najlepsi spece od resocjalizacji w przeludnionej celi polskiego zakładu karnego. Jeżeli będzie nieudolny, niech nie liczy na ponowny wybór lub karierę zawodową związana z zarządzaniem czymkolwiek – żaden kapitalista nie powierzy mu własnych pieniędzy.

System działa jednak inaczej.

Z dokumentów opublikowanych w Biuletynie Informacji Publicznej Kancelarii Prezydenta RP wynika, że wykonawcę serwisu prezydent.pl wybrano na podstawie dwóch równoważnych kryteriów: cena i walory estetyczne przedstawionych projektów, cokolwiek to oznacza, załóżmy, że chodzi o jakość. Zwycięski projekt uzyskał w tych dwóch kryteriach 22.67 i 50 punktów. Nie był najdroższy, ani najtańszy, ale oceniono go najwyżej pod względem merytorycznym. Co ciekawe, druga w porównaniu oferta, diametralnie inna, oceniona została odpowiednio na 50 i 20.97 punktu ? była najtańsza i zdecydowania najniżej oceniona w kryterium związanych z walorami estetycznymi. O wyborze zdecydowało 1.7 punktu!

To oczywiście tylko przykład, ale naprawdę niewiele brakowało, aby serwis prezydent.pl był realizowany w oparciu o ofertę, której walory estetyczne oceniono blisko 2.5-krotnie niżej. Zapewne zaoszczędzono by sporo pieniędzy, ale czy serwis tak nisko oceniony spełnił by cel?

Tym razem się udało i projekt został zrealizowany w oparciu o ofertę, której walory estetyczne… zamawiający ocenił najwyżej. Często jednak projekty innowacyjne, mogące wprowadzić polską administracje w erę mediów interaktywnych, przegrywają z tańszą, czasem bardzo niewiele tańszą, miernotą. Często wygrywają projekty kiepskie, w których sukces nie wierzy i sam zamawiający. Nie jest ważne, że wybrał projekt kiepski. Ważne, że zgodnie z ustawą.

Podziel się ze znajomymi:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Komentarze
  • Harvey Specter
    Posted at 9:45 pm 28 lipca 2009
    Marek
    Author

    Piękne mamy tu u nas prawo. Kompletny bezsens – potem tylko kombinują jak punty przydzielać, żeby w przetargu dobrze wyszło.

  • Harvey Specter
    Posted at 9:56 pm 28 lipca 2009
    rafamiga
    Author

    Stasiu, ale przecież Zamawiający może dowolnie ustalać kryteria oceny oferty — [i to] w zgodzie z Ustawą. Jeżeli zależy mu na jakości, ustala 30% cena i 70% jakośc, jak na cenie to 70% cena i 30% jakość albo nawet 100% cena. Można też dać wzór, który będzie promował najtańsze i najlepsze. Wzór może zawierać mnożenia, dzielenia, pierwiastki, logarytmy i całki. Nie ma ograniczeń. Problem polega na tym, że im mniej trywialne jest obliczenie kryterium wyboru tym łatwiej przetarg „uwalić”. Dlatego stosując najprostsze kryteria wyboru Zamawiający pozbywa się niepotrzebnych problemów, protestów i odwołań. W tym przypadku podejrzewam, że nikt nie usiadł i nie sprawdził ile % powinna stanowić cena aby nie trafiła się sytuacja taka jak opisywana przez Ciebie. Robi się to sondując rynek, zbierając oferty itp itd. A można tego uniknąć, nie tylko przykładając się do s.i.w.z. ale także np. stosując przetarg ograniczony tylko z największymi agencjami, ale wtedy Kancelarię zjedliby dziennikarze…

  • Harvey Specter
    Posted at 10:03 pm 28 lipca 2009
    szewo
    Author

    Zakładając, że w tym konkretnym przypadku ocena punktowa za „wartości estetyczne” była w 100% obiektywna, to naprawdę zdecydowało zaledwie 1.7 punktu o tym, że serwis jest 2.5 krotnie lepszy?

  • Harvey Specter
    Posted at 6:48 pm 29 lipca 2009
    Łowca bezsensu
    Author

    Trafnie oddajesz bezsens ograniczen jakie mamy. Najgorsze, ze to dotyczy wszystkiego – asfalt jest karany byle jak, za chwile trzeba poprawiać. Ale jakośc jest nieważna. A przekręty i tak sa i bedą.

  • Harvey Specter
    Posted at 9:10 pm 30 lipca 2009
    rafamiga
    Author

    To, że asfalt nalezy poprawiać nie wynika z zapisów UZP. Problemem nie jest sama ustawa ale niski poziom wiedzy o procedurach przetargowych i o… własnych potrzebach. Sam się łapię na tym, że w załącznikach technicznych do s.i.w.z., które przygotowuję, trzeba wpisywać oczywiste oczywistości, tak aby nie było niedomówień. Nauczyłem się na błędach… Jakość s.i.w.z. ma bezpośredni wpływ na jakość całej procedury przetargowej. Dowód? W USA w trybie „public procurement” nie ma możliwości wyboru wg innego kryterium niż cena. Jak zatem NASA kupuje części skoro może wybrać tylko najtańsze? Odpowiedź: dobrze definiując to, co u nas nazywa się „specyfikacja istotnych warunków zamówienia” czyli s.i.w.z.

  • Harvey Specter
    Posted at 9:13 pm 30 lipca 2009
    rafamiga
    Author

    A swoją drogą Kancelaria powinna zrobić dwa przetargi, jeden na projekt a drugi na wykonanie. Wtedy nie byłoby problemu. Wg obecnej ustawy, do 10 tysięcy Euro nie trzeba organizować przetargu — więc albo projekt albo chociaż wykonanie mogło by pójść trybem „z wolnej ręki”. [Nie wiem które kosztuje więcej. 8^)]

  • Dodaj komentarz

    Możesz korzystać ze znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>