Ty także zbuduj swój sklep internetowy
W ostatnim Forbesie piszą o Ataku wirtualnej drobnicy – duże sklepy internetowe walczą o przetrwanie na rynku rozdrobnionym i rozdrapywanym przez 7 tysięcy podmiotów, z których niewielka część notuje zauważalne obroty.
Być może sytuacja rzeczywiście przypomina początki transformacji w Polsce, gdy Polacy wzięli sprawy w swoje ręce. Pierwsi handlarze z łózek polowych i szczęk siedzą teraz w skórzanych fotelach kontrolując poważne biznesy.
Uruchomienie sklepu w Internecie – wydawać by się mogło – nie wiążę się z jakimiś dużymi inwestycjami. Niska bariera wejścia, więc wielu próbuje.
Legalna muzyka w Internecie
Legalna muzyka w polskim Internecie jest dostępna już od ponad 10 lat. Początkowo tylko poprzez radia internetowe, później jako sprzedawane de facto na sztuki pliki z muzyką.
Już dekadę temu część działających tylko w sieci stacji radiowych odprowadzała stosowne opłaty do Organizacji Zbiorowego Zarządu (ZAiKS, ZPAV, StoArt, …). Ustalenie wysokości tych tantiem rodziło zresztą w końcu XX wieku poważny problem – przedsięwzięcia radiowe w sieci nie miały żadnego modelu biznesowego, o dochodach nie wspominając, a organizacje nie miały koncepcji, od czego te stawki uzależniać.
Minęła dekada, ale modele zarabiania na internetowej radiofonii nie stały się u nas do końca oczywiste. Choć istnieje model płatnego słuchania (jak wlast.fm), najbardziej seksowne usługi są w Polsce niedostępne (jak Spotify). Rozwój reklamy w internetowym radiu jest niezwykle trudny, choćby ze względu na brak jakiegokolwiek standardu pomiaru ich słuchalności. Metodyka badania GemiusStream nie zyskała szerszego uznania, a za nim np. PBI wypracuje jakiś standard sporo bajtów w strumieniu upłynie (swoją drogę o ile na rynku klasycznej telewizji istnieje metoda telemetryczna, to metodologia badania klasycznej radiofonii opiera się o wywiady telefoniczne i dzienniczki).
Rzeczpospolita pisze o rodzimych problemach sprzedaży plików muzycznych w sieci. Najprościej rzecz ujmując: choć ten rynek nie zdążył urosnąć, właśnie się kurczy, a Muzodajnia pozostaje jedynym liczącym się graczem.
Obrazek z Rzeczpospolitej pokazuje jak rośnie wartość rynku cyfrowej muzyki na świecie i jak kurczy się sprzedaż muzyki w Polsce w ogóle. Prognozy mówią, że w tym roku na świecie przychody ze sprzedaży cyfrowych piosenek sięgną 6 mld dolarów, co stanowić będzie niemal 50% wartości generowanej przez tradycyjne nośniki. Czyli Internet to 1/3 w bardzo dużym torcie przychodów z muzyki, a proporcje będą się nadal zmieniać na korzyść mediów cyfrowych.
Cineman – konwergencja nie wyszła
Pięć lat temu tematy związane z telewizją internetową pojawiały się praktycznie na wszystkich konferencjach związanych z telekomunikacją lub rynkiem medialnym. Słowo konwergencja zrobiło się modne i nikt nie miał już wątpliwości, że rynki usług telekomunikacyjnych i medialnych mają się ku sobie. Wszyscy o tym gadali, choć de facto nie działo się zbyt wiele. Firmy telekomunikacyjne nie robiły nic, czekając aż pojawi się model pozwalający na tym całym zamieszaniu zarobić. Wśród telewizji sporo innowacji wnosiła Telewizja Polska z projektem iTVP, grupa onet.pl ruchomych obrazków jeszcze nie odkryła, a Polsat w sieci w zasadzie nie istniał. Mało kto wtedy jeszcze wiedział co to jest VOD – edukacyjne reklamy platformy n pojawiły się jakieś dwa lata później.
czytaj dalej ›
Podsumowanie roku 2009 w branży interaktywnej
Wydarzenie
Na miarę wydarzenia roku zasługuje zamieszanie wokół słowa kryzys, które w 2009 r. w rankingu najczęściej wyszukiwanych w Google wyprzedziło modny w roku poprzednim Second Life. Jestem przekonany, że te dwa zjawiska mają ze sobą więcej wspólnego niż tylko sezonowość. Łączy je dysonans pomiędzy zapowiedziami i wywołanym szumem medialnym a rzeczywistymi efektami. Mimo wielu komentarzy i prognoz, dla branży interaktywnej kryzys objawił się jako niewątpliwe spowolnienie tempa wzrostu, którego jednak nie można nazwać załamaniem rynku.
czytaj dalej ›
Premiera serwisu premiera
Dla Mediarun spisałem co myślę o nowym serwisie Kancelarii Premiera RP:
Nowy serwis premiera i jego kancelarii jest czysty i uporządkowany. W porównaniu z wersją poprzednią, strony prezentują wyższą wartość informacyjną – architektura informacyjna jest znacznie lepiej przemyślana. Cieszy chęć wykorzystania materiałów wideo, a duże wizerunkowe zdjęcia nie pozostawiają wątpliwości kto firmuje Urząd własnym nazwiskiem.




Nazywam się Andrzej Szewczyk - więcej informacji