Ostatni dzień w Hanoi
Życzeniem Wujka Ho było, aby po śmierci jego prochy zostały rozsypane, wzbogacając ukochaną wietnamską glebę. Był człowiekiem skromnym i także w ten sposób chciał się przyczynić do rozwoju rolnictwa. Partia woli nie wypełniła, więc zabalsamowaną fizyczność Wielkiego Założyciela możemy podziwiać w mauzoleum.

Każdego roku Ho Chi Minh odwiedza rosyjskie spa, gdzie specjaliści od jego kumpla Włodzimierza Lenina serwisują mu lakier i uzupełniają płyny. Mamy szczęście, bo Wujaszek Ho jest w stolicy i przyjmuje gości.
czytaj dalej ›
Środkowe wybrzeże Wietnamu
W Hoi An swoje szwalnie mają najlepsze światowe domy mody. W co drugim sklepie są gotowi cię dokładnie pomierzyć i zasypać katalogami ubrań przeróżnych projektantów. Po trzech godzinach przychodzisz na pierwszą przymiarkę, a następnego dnia rankiem ubranie (garnitur, garsonka, koszula, spodnie, spódnice, cokolwiek) jest gotowe z metką do wyboru. Większość turystów opuszcza miasto z plecakami pełnymi ciuchów z metkami Armaniego, Prady, Dolce & Gabbana czy Guccci.
Ho Chi Minh żaden Sajgon
Powierzchnia terytorium Wietnamu jest bardzo podobna do powierzchni Polski – różnica wynosi raptem jakieś 20 tys. km². Wąski kształt sprawia jednak, że odległość między krańcami północnymi i południowymi Wietnamu jest większa niż między Warszawą i Atenami, a dzięki południkowemu ułożeniu wyróżnia się tu kilka stref klimatycznych.
Dłuższe dystanse pokonywać będziemy Vietnam Airlines – pociąg z Hanoi do Sajgonu jedzie ekspresem 36 godzin, autobus (z kuszetkami) ponad 50. O klasie narodowego przewoźnika Wietnamu niech świadczy fakt, że nawet w ruchu krajowym latają tu często szerokokadłubowe Boeingi 777, choć bilety są tańsze niż u nas Warszawa-Kraków w drugiej klasie PKP TLK.

Startujemy we mgle. Mniej więcej nad przełęczą Hải Vân grubą warstwę nimbostratusów zaczynają zastępować piętrzące się pięknie cumulusy. To właśnie tutaj przebiega granica stref klimatycznych: podzwrotnikowej i zwrotnikowej wilgotnej na północy oraz zwrotnikowej pory suchej na południu. czytaj dalej ›
Przez Hanoi do zatoki Ha Long
Jeżeli na lotnisku w Hanoi weźmiesz taksówkę, szansa że cię wyrolują jest dość realna. Gdy na początku trasy przezornie ustalisz z kierowcą cenę, na końcu okazać się może, że to cena od osoby, a nie za kurs. Jeżeli podasz dane hotelu, zawieźć cię mogą do innego, który prowadzi kumpel kierowcy i będą szli w zaparte, że ten hotel do wczoraj nazywał się inaczej, albo że tamten jest właśnie w remoncie lub nie ma wolnych pokoi. Możesz w ogóle się nie połapać, bo hotel kumpla nie musi mieć nazwy, więc w sumie może mieć każdą.
Dlatego też większość hoteli wysyła po swoich gości kierowców. Za przepłacone 15$ czeka na nas człowiek i jego czyściutka Toyota Innova. Jedziemy blisko godzinę, benzyna w Wietnamie jest w okolicach 22.000,- dongów (więcej niż 1$) za litr. Jakoś się to kierowcy kalkuluje, choć i tak większą część kasy zgarnia hotel.
Pierwsze wieczorne wrażenie miast jest niezwykłe. Hałas, zapachy i smaki.
Kompleks Polaka
Warszawscy radni są bliscy zatwierdzenia nowej nazwy jednej ze stacji metra: Świętokrzyska-PASTA, mającej upamiętnić przedwojenny wysokościowiec, o który toczyły się zacięte walki podczas powstania warszawskiego.
Temat wzbudził spore emocje, także na stronach gazety.pl. Że śmieszne, że zaściankowe, że pasta do jedzenia… Są też komentarze bardziej pochodzące od osób o międzynarodowym obyciu, którzy byli zagranico np.:
„(…)Zarówno np. Paryż, jak i np. Wiedeń w nazwach stacji metra używają głównych budowli/atrakcji znajdujących się w bezpośredniej bliskości.”
Chciałbym zaświadczyć, że między 10. i 19. dzielnicami Paryża znajduje się stacja metra, na której zatrzymują się pociągi 2., 5. i 17. linii metra.


