CB Radio powinno być dotowane przez UE
Skrót CB pochodzi od angielskich słów Citizien Band - pasmo obywatelskie. U nas obywatelskość CB radia polega na tym, że jego wykorzystywanie nie wymaga żadnych pozwoleń czy licencji. Ale jest też trochę tak, jak z internetem obywatelskim, którego celem jest budowa społeczeństwa informacyjnego. CB radio właśnie taki dostęp do informacji zapewnia – bez pomocy internetu stanowi bardzo sprawną sieć P2P, dzięki której kierowcy jedni od drugich wiedzą wszystko o korkach i – przede wszystkim – o kontrolach policji, czyli misiaczkach.
Samochody z anteną na dachu rzadko zatrzymuje policja, bo ich kierowcy z wyprzedzeniem wiedzą od swoich kolegów, gdzie czai się władza i mandat.
A władza zachowuje się różnie. Bywa, że łupią kierowców – jak w Człuchowie – traktując wysyłanie kosztownych zdjęć kierowcom jako niezłe źródło dochodu. Polityka policji bywa różna. Czasem publikuje listę miejsc, w których zdarza jej się kontrolować prędkość kierowców (przykład: Komenda Powiatowa w Zgierzu). Z drugiej strony wiadomo, że policjant przy drodze najczęściej chowa się w krzakach, na kilkanaście metrów przed końcem ograniczenia prędkości. Jeżeli droga jest szeroka, widoczność świetna, zabudowań w pobliżu żadnych, ale według znaków to nadal teren zabudowany, to jest to najlepsze miejsce do przydzielania punktów w policyjnym programie lojalnościowym.
Premiera serwisu premiera
Dla Mediarun spisałem co myślę o nowym serwisie Kancelarii Premiera RP:
Nowy serwis premiera i jego kancelarii jest czysty i uporządkowany. W porównaniu z wersją poprzednią, strony prezentują wyższą wartość informacyjną – architektura informacyjna jest znacznie lepiej przemyślana. Cieszy chęć wykorzystania materiałów wideo, a duże wizerunkowe zdjęcia nie pozostawiają wątpliwości kto firmuje Urząd własnym nazwiskiem.
Ustawa o Zamówieniach Publicznych
W tle projektu nowej wersji serwisu internetowego prezydent.pl można zaobserwować rolę, jaką w rozwoju wszelkich ambitnych projektów innowacyjnych w administracji publicznej odgrywa obowiązująca Ustawa o Zamówieniach Publicznych. Choć – mam nadzieję – w przypadku serwisu Prezydenta RP uda się tego uniknąć, Ustawa ma duży wpływ na konserwowanie miernego poziomu wykorzystania Internetu w komunikowaniu się wszelkiego rodzaju instytucji publicznych z obywatelami.
Jednym z celów Ustawy jest wyeliminowanie przekrętów związanych z zakupami finansowanymi z publicznej – czyli naszej – kasy. Nie jest w niej jednak zapisane, że za branie i wręczanie łapówek idzie się do więzienia, traci się rękę, czy oko. Ustawa kształtuje system podejmowania decyzji związanych z pieniędzmi publicznymi, w którym środki ostrożności służące uniknięciu wszelkiej nieuczciwości są ważniejsze niż wspieranie inicjatyw odważnych i gospodarnych.
Na prawo patrz
Powtórka utworu w sieci kablowej nie jest jego nadawaniem, za które współtwórcom utworu i wykonawcom należałoby się wynagrodzenie niezależne od honorarium autorskiego
- dzisiejsza Rzeczpospolita
Fajnie. Choć na zdrowy rozsądek, komu przyszłoby do głowy, że operator kablówki ma płacić aktorom(!) za emisję filmu z ich udziałem? Zapłacił już za możliwość emisji filmu komuś, kto wcześniej zapłacił aktorom.
Polskie prawo autorskie jest piękne. Dyskusja niedawna prowadzi to wniosku, że Andrzej Wajda powinien zapłacić za remiksowanie Pana Tadeusza.
DVB-H w Europie
Komisja Europejska zatwierdziła wczoraj DVB-H jako standard telewizji mobilnej dla krajów członkowiskich. Ujednolicenie normy i zatwierdzenie dotychczas najpopularniejszego na starym kontynencie standardu (zaawansowane testy lub komercyjne usług dostępne są w 16 krajach) ma odegrać rolę stymulującą rynek i przyczynić się do szybkiego rozwoju mobilnej telewizji.
Czy tak będzie? Decyzja Unii nie uniemożliwia wdrożeń wykorzystujących inne technologie – jak np. królujący w Azji standard DMB. Upowszechnienie jednej technologii oznacza jednak większą dostępność urządzeń i ewidentne korzyści korporacji będących operatorami sieci komórkowych w wielu krajach.
Prognozuje się wzrost globalnego rynku telewizji mobilnej do poziomu 31 miliardów dolarów w 2011 roku. Ciekawe ile z tego przypadnie na kraje Unii.

