Podziel się ze znajomymi:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

W niedzielę byłem na Wembley przed finałowym meczem angielskiej Federacji Piłkarskiej Challenge Trophy, a dzień wcześnie podziwiałem piękny Emirates Stadium Arsenalu Londyn i tamtejsze muzeum.

Choć samochody jeżdżą tam po niewłaściwej stronie ulicy, w piłkę nożną gra się mniej więcej tak samo. To znaczy zasady są takie same, bo gra się zupełnie inaczej.

Polska z Anglią zazwyczaj przegrywała wszystko co mogła. Opowieść, że Tomaszewski zatrzymał Anglików w 1973 jest tak piękna, że mało kto wie, że nasza reprezentacja tamtego meczu nie wygrała. Piłkę nożną tu i tam różni niemal wszystko. Kibice są tylko podobni, tzn. kibole. Choć trzeba przyznać, że poza Anglią większą rozpierduchę zazwyczaj robią poddani królowej Elżbiety, więc nawet w tej dziedzinie nie jesteśmy lepsi. U siebie Anglikom udało się jednak kiboli jako tako okiełznać.

Na angielskich stadionach kibiców od murawy dzieli kilka metrów – bez jakichkolwiek barierek, drutów kolczastych, elektrycznych pastuchów. Jeżeli ktoś bardzo chce, może wbiec na murawę. Co się nawet dość często zdarza – najczęściej nie do końca ubrany desperat ucieka służbom porządkowym przez kilkadziesiąt sekund ku uciesze kibiców na miejscu i przed telewizorami. Reguły są jednak jasne – to będzie jego ostatni bieg na stadionie w Anglii. W swoim kraju mecze będzie mógł oglądać wyłącznie przed telewizorem.

Wbiegnięcie na boisko kosztuje równowartość od 15 tys. do 120 tys. złotych. Za bójkę stadionową płacimy minimum równowartość 20 tys.  i mamy dożywotni zakaz stadionowy na wszystkie mecze. Złamanie zakazu stadionowego – areszt. Brak bezpieczeństwa na stadionie – kara dla klubu nie mniejsza niż równowartość 500 tys. PLN. Jeżeli musi interweniować policja, robi to na koszt klubu.

 

Polska piłka kopana nie podniesie się szybko. Tradycji Camp Nou nie zbudujemy. Nie ma przypadku, żeby jakaś firma wyszła z głębokiego kakao z zarządem tak licznym jak jest w PZPN.

Anglicy mieli Żelazną Damę. Nasz rząd nie dotknie PZPN, bo wtedy UEFA zabrałaby nam Euro i trzeba by przerwać budowę tych wszystkich autostrad. Dodatkowo wykluczą nas z europejskich pucharów i nasi nie wygrają przez jeden lub dwa sezony Ligi Mistrzów.

Jednak żeby wybudować Stadion Narodowy w Warszawie wyburzyli poprzedni, czyli Dziesięciolecia, który służył wszystkiemu tylko nie piłce. Z całym piłkarskim bałaganem trzeba zrobić to samo.

Poczekałbym z tym jednak do Euro. Żeby uratować te autostrady.


Podziel się ze znajomymi:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy i skomentuj artykuł.

Dodaj komentarz

Możesz korzystać ze znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>