Podziel się ze znajomymi:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Ponad cztery lata temu w prasie branżowej agencja Artegence opublikowała zdjęcie nagrobka prasy drukowanej pochodzące z niedalekiej wówczas przyszłości – roku 2012. Czy mieliśmy rację?

Zachęta do przemyślenia modeli biznesowych i zbudowania oferty dla czytelników w czasach kończącej się magii papieru została odebrana różnie. Część wydawców już wtedy aktywnie szukała metody na dostosowanie biznesu do świata definiowanego przez Internet na nowo. Inni woleli strzelić do posłańca przynoszącego złe wiadomości – jak Izba Wydawców Prasy, oskarżając agencję nawet o wywoływanie lęku o przyszłość branży prasy drukowanej zarówno u wydawców jak pracowników tej prasy.

Dziś częściej słyszymy komunikaty o zwolnieniach w redakcjach, a wyniki sprzedaży wielu tytułów są rekordowo niskie. Prasa drukowana być może nie poległa, ale znalazła się w miejscu, do którego wcześniej dotarły fotografia analogowa i płyty winylowe. Istnieje w innej skali i fakt, że nisza, do której zmierza zajmują wyłącznie produkty klasy premium, nie jest zbyt wielkim pocieszeniem.

Wydawcy – w końcu i nareszcie – zdecydowali się na wprowadzenie płatności za treści dostępne online. Czy to się może udać po latach niszczenia rynku i edukacji czytelników, że w sieci jest za darmo?

Innym sposobem mocnego programu promocji prasy na dziś miałoby być wstrzymanie publikacji danych o wynikach jej sprzedaży. Zgadzam się, że liczba rozprowadzonych na rynku egzemplarzy nie jest idealnym wskaźnikiem wartości medium. Jednak rezygnacja z badań, które – choć niewygodne – są przez rynek znane jest jak leczenie gorączki poprzez zbicie termometru.

Od czasu, gdy sieć stała się dla czytelników głównym źródłem informacji, a nawet od czasu publikacji zdjęcia z nagrobkiem, wydawcy mieli sporo czasu, aby dostosować swoje biznesy do nowych realiów. By prasa była wartościowa, silna i niezależna od technologii.

Największa księgarnia na świecie sprzedaje więcej książek w formie elektronicznej niż papierowej. Nie jest do dobra wiadomość dla drukarzy. Zmiana technologii nie doprowadziła jednak do zgonu wydawców literatury, która należy do najdynamiczniej rosnących kategorii wśród wydawnictw elektronicznych – także na naszym lokalnym rynku.

Co udaje się na rynku książek, można (było) zrobić z prasą. Wiara w papier i walka w jego obronie pochłonęły sporo energii, którą można było spożytkować inaczej. Wiele tytułów w pełni zasłużyło sobie na miejsce, w którym się znalazły. Świadomie nie inwestując w medium, do którego przechodzą czytelnicy, padły ofiarą uzależniania od druku. Trudno się przecież nie zgodzić z redaktorem naczelnym branżowego miesięcznika Press, że moc dziennikarstwa nie powinna wynikać z technologii, tylko z pytań które to dziennikarstwo zadaje.

Scenariusz alternatywny dla prasy na rok 2012 się nie ziścił

Dzisiejsze doniesienia o końcu papierowego Newsweeka nie były pretekstem do napisania tej notki.


Podziel się ze znajomymi:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Komentarze
  • Harvey Specter
    Posted at 5:32 pm 18 października 2012
    Tomasz W.
    Author

    To, co się teraz dzieje w polskich redakcjach jednoznacznie wskazuje, że za chwilę u nas będzie tak – jak z amerykańskim Newsweekiem. Tyle, że u nas eufemistyczne „kontynuowanie tytułu w sieci” oznaczać będzie prawdziwy koniec.

  • Dodaj komentarz

    Możesz korzystać ze znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>