W TP reklamacje załatwiają osobiście
Dwa tygodnie temu w blogu Alexa przeczytałem o wzorowo załatwionej reklamacji. Rzecz dotyczyła krzywo przyciętej wołowiny, ale została rozegrana przez klienta i sklep w taki sposób, że – sądząc po komentarzach użytkowników – liczba steków sprzedawanych przez przedsiębiorstwo Befsztyk powinna wzrosnąć. Sam się tam wybieram, bo od czasu do czasu każdy musi zakosztować wołowiny argentyńskiej lub – w ostateczności – mięsa z polskiej hodowli bydła rasy Limousine.
Tak pozytywne sytuację są możliwe w biznesach typu sklep z mięsem. W dużych przedsiębiorstwach wydają się być trudne lub niemożliwe do osiągnięcia. Mass market wymusza standaryzowanie wszelkich procedur, co powoduje, że każda sytuacja niestandardowa, wymykająca się poza reguły standardowej obsługi klienta może powodować problem. Czymś innym jest równo ukroić kawałek mięsa, a czymś innym obsługiwać setki tysięcy klientów, których nie można traktować zbyt indywidualnie. Ale czy na pewno?
Właśnie miałem przygodę z firmą TP – przedsiębiorstwem dużym, bardzo dużym. Tepsa, Telekomuna, itd., to funkcjonujące określenia molocha, monopolisty, dla którego – jak sądziłem – pojedynczy klient znaczy niewiele. Jedynym łącznikiem firmy z klienta jest telefoniczna infolinia, dzięki której – jak sądziłem – można się wkurzyć, ale rzadko cokolwiek załatwić.
czytaj dalej ›
Polska blogos(y)fera publicystyczna
W ostatnich dniach Wojtek Orliński na swoim blogu opisał dość mało znaczący incydent wyborów samorządowych jako ilustrację jakości polskiej prawicy w ogóle. Można się z nim zgodzić (lub nie). Sprawa dotyczy Bogny Janke, która wystartowała w wyborach samorządowych i nie została wybrana. Jedną z przyczyn tej porażki miała być jej nieświadomość w jakim okręgu wyborczym startuje. Kampanię wyborczą prowadziła w innym okręgu niż startowała, co nazwała na swoim blogu Wyborczą grandą w Konstancinie.
Mniejsza o to, czy od osoby ubiegającej się o możliwość podejmowania decyzji w imieniu innych można wymagać ogarnięcia formalności związanych z własną kandydaturą. Wyborcy zdecydowali, shit happens.
W całej tej sprawie ciekawa jest dyskusja, która na blogach Bogny Janke i Wojtka Orlińskiego rozgorzała .
czytaj dalej ›
„Biblia dziennikarstwa” a Internet
Wydawnictwo Znak wydało Biblię dziennikarstwa pod redakcją Andrzeja Skworza i Andrzeja Niziołka, a napisaną przez 66 znanych i/lub wybitnych dziennikarzy, wśród których znajdziemy między innymi: Mikołaja Kunicę, Michała Kobosko, Romana Młodkowskiego, Katarzynę Kolendę-Zaleską, Ewę Milewicz, Wojciecha Jagielskiego, Bartosza Węglarczyka, Mariusza Szczygiła, Szymona Hołownię, Beatę Pawlikowską, Roberta Makłowicza, Justynę Pochanke, Konrada Piaseckiego, Kubę Wojewódzkiego, Piotra Zarembę, Kamila Durczoka, Jerzego Baczyńskiego, Marka Raczkowskiego, Henryka Sawkę, ks. Adama Bonieckiego i Jerzego Pilcha.
Czyta się świetnie. Grono autorów znakomite.
Według Press książka pokazuje jak pracować w prasie, radiu, telewizji i Internecie(…). Czyli istnieje u nas coś takiego jak dziennikarstwo internetowe.
Moim zdaniem jest inaczej, a Biblia dziennikarstwa tego dowodzi.
Waldemar powrócił
Waldemar wszedł drugi raz do tej samej. Nie zniechęcił się lodem.

