Prasa
Andrzej Skworz pisze w Pressie o upadku Dziennika. Między innymi o braku szacunku dla Czytelnika, jakim się Dziennik wykazał.
Warte przeczytania.
Czytanie tego jednak tak strasznie męczy. Formatowanie, skład tego tekstu absolutnie zniechęcają. Jakby Press nie chciał, żebym to czytał. Ja nie wiem czy Press mnie szanuje jako swojego czytelnika. To daje mi do myślenia, jaka jest przyszłość Pressu.
Andrzej Skworz sądzi, że redaktorzy Dziennika pisali dla siebie. Estetyka prezentacji tych sądów pozwala sądzić, że Andrzej Skworz też nie pisze dla mnie.
Powtarzać jak Kataryna
Cała sprawa Kataryny interesuje w zasadzie tylko Warszawkę – tu się wypada zgodzić z Faktem.
Pomijając meritum sprawy dotyczącej tej blogerki i tego kto ma rację, dziwi mnie jak dalece szefowie Dziennika nie rozumieją Internetu. W chwili, w której istnieje jeszcze szansa na uratowanie marki gazety poprzez przeniesienie jej do sieci dają się poznać jako kompletnie nie czujący tego medium.
Dowody:
Zwłaszcza forma tego pierwszego jest piękna. Jak można być dziennikarzem żyjąc w takim oderwaniu od społeczeństwa, dla którego się pisze (fragment o filmie Matrix). Jak można robić biznes, nie rozumiejąc kompletnie swojego produktu (bo produktem gazety są czytelnicy, których się sprzedaje reklamodawcom). Wyjaśnienie w PS jest niewiarygodne, bo wyżej autor przekonał mnie już, że naprawdę wierzy w to, co pisze.
Nie tak dawno temu ktoś inny stwierdził, że internauci to ci, co piją piwo w przerwach między oglądaniem pornografii z sieci. Ten ktoś potem przegrał.
Jak kataryna trzeba powtarzać, że bawiąc się w media trzeba rozumieć, czym one teraz są.
O, fajnie nawet zabrzamiło.
MySpace Polski nie zdobył
MySpace zamyka biuro w Warszawie. Polskim serwisem będzie zarządzać z Berlina.
Dziennik, 11 marca 2009:
(…)Dla polskiej branży internetowej decyzja MySpace International nie jest zaskoczeniem, bo tak naprawdę mało kto wierzył w sukces tego serwisu w naszym kraju. ? Wiadomość o zamknięciu biura MySpace w naszym kraju może być zaskoczeniem głównie dla tych, którzy wcześniej nie zarejestrowali momentu jego otwarcia ? mówi Andrzej Szewczyk, dyrektor zarządzający agencji interaktywnej Artegence. Ten uszczypliwy komentarz Szewczyk odnosi do faktu, że o działalności i przedsięwzięciach MySpace od momentu jego startu na polskim rynku i tak niewiele można było usłyszeć.
Myślę jednak, że bardziej niż ja są uszczypliwi giganci w rodzaju MySpace, AOL, MSN czy EBay. Uszczypliwi i zarozumiali. Otwarcie biura nie wystarczy, aby zdobyć serca i czas naszego dumnego narodu.



Nazywam się Andrzej Szewczyk - więcej informacji