Powtarzać jak Kataryna
Cała sprawa Kataryny interesuje w zasadzie tylko Warszawkę – tu się wypada zgodzić z Faktem.
Pomijając meritum sprawy dotyczącej tej blogerki i tego kto ma rację, dziwi mnie jak dalece szefowie Dziennika nie rozumieją Internetu. W chwili, w której istnieje jeszcze szansa na uratowanie marki gazety poprzez przeniesienie jej do sieci dają się poznać jako kompletnie nie czujący tego medium.
Dowody:
Zwłaszcza forma tego pierwszego jest piękna. Jak można być dziennikarzem żyjąc w takim oderwaniu od społeczeństwa, dla którego się pisze (fragment o filmie Matrix). Jak można robić biznes, nie rozumiejąc kompletnie swojego produktu (bo produktem gazety są czytelnicy, których się sprzedaje reklamodawcom). Wyjaśnienie w PS jest niewiarygodne, bo wyżej autor przekonał mnie już, że naprawdę wierzy w to, co pisze.
Nie tak dawno temu ktoś inny stwierdził, że internauci to ci, co piją piwo w przerwach między oglądaniem pornografii z sieci. Ten ktoś potem przegrał.
Jak kataryna trzeba powtarzać, że bawiąc się w media trzeba rozumieć, czym one teraz są.
O, fajnie nawet zabrzamiło.


