Polska blogos(y)fera publicystyczna
W ostatnich dniach Wojtek Orliński na swoim blogu opisał dość mało znaczący incydent wyborów samorządowych jako ilustrację jakości polskiej prawicy w ogóle. Można się z nim zgodzić (lub nie). Sprawa dotyczy Bogny Janke, która wystartowała w wyborach samorządowych i nie została wybrana. Jedną z przyczyn tej porażki miała być jej nieświadomość w jakim okręgu wyborczym startuje. Kampanię wyborczą prowadziła w innym okręgu niż startowała, co nazwała na swoim blogu Wyborczą grandą w Konstancinie.
Mniejsza o to, czy od osoby ubiegającej się o możliwość podejmowania decyzji w imieniu innych można wymagać ogarnięcia formalności związanych z własną kandydaturą. Wyborcy zdecydowali, shit happens.
W całej tej sprawie ciekawa jest dyskusja, która na blogach Bogny Janke i Wojtka Orlińskiego rozgorzała .
czytaj dalej ›
„Biblia dziennikarstwa” a Internet
Wydawnictwo Znak wydało Biblię dziennikarstwa pod redakcją Andrzeja Skworza i Andrzeja Niziołka, a napisaną przez 66 znanych i/lub wybitnych dziennikarzy, wśród których znajdziemy między innymi: Mikołaja Kunicę, Michała Kobosko, Romana Młodkowskiego, Katarzynę Kolendę-Zaleską, Ewę Milewicz, Wojciecha Jagielskiego, Bartosza Węglarczyka, Mariusza Szczygiła, Szymona Hołownię, Beatę Pawlikowską, Roberta Makłowicza, Justynę Pochanke, Konrada Piaseckiego, Kubę Wojewódzkiego, Piotra Zarembę, Kamila Durczoka, Jerzego Baczyńskiego, Marka Raczkowskiego, Henryka Sawkę, ks. Adama Bonieckiego i Jerzego Pilcha.
Czyta się świetnie. Grono autorów znakomite.
Według Press książka pokazuje jak pracować w prasie, radiu, telewizji i Internecie(…). Czyli istnieje u nas coś takiego jak dziennikarstwo internetowe.
Moim zdaniem jest inaczej, a Biblia dziennikarstwa tego dowodzi.
Książka o Google
Książki, na zadrukowanych często w dużej liczbie stronach, zbierają i często systematyzują jakiś kawałek wiedzy. Na temat Google wydano już bardzo wiele. Sam się do tego przyłożyłem – wydana 7 lat temu Google dla praktyków była pierwszą w Polsce książką o tej wyszukiwarce. Wydaje mi się, że do dzisiaj jej reklama jest całkiem fajna:
Ale co tam książki.
Chłopaki z infographiclabs.com wykonują naprawdę niezłą robotę kondensując informacje w swoich infografikach.
czytaj dalej ›
Stieg Larsson: Trylogia Millenium
Książki Stiega Larssona rozchodzą się na świecie w dziesiątkach milionów egzemplarzy. To prawdziwy fenomen, bo autor dokonał żywota jeszcze przed publikacją pierwszej części trylogii. Ponoć papierosy i kawa w dużych ilościach pomogły i śmiertelny zawał napotkał pisarza jeszcze przed pięćdziesiątką.
Pierwszą część trylogii Stiega Larssona: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet przeczytał mi Krzysztof Gosztyła. Ponad 21-godzinny audiobook wspaniale skraca samochodową podróż z Polski do Bilbao.
Opowieść jest świetna, przesłanie dość czytelne, a sposób w jaki Gosztyła czyta nazwy szwedzkich miast i ulic jest niezwykle sympatyczny. Ponieważ główna bohaterka (Lisbeth Salander) jest hakerem, w książce nie brakuje tematów związanych z internetem i komputerami. I trzeba zauważyć, że autorowi udało się zrobić to bardzo zręcznie. Zazwyczaj tematy komputerowe w książkach sprowadzają się do łamania jakichś magicznych haseł, migoczących lampek i nierealnych opisów, które skutecznie zniechęcają osoby zapoznane z komputerowym słownictwem.
czytaj dalej ›
NON-FICTION audiobook
Liczba sklepów oferujących audiobooki w polskim internecie jest już niemała: Audioteka, Nexto.pl, AudioBook.pl, nieczytam.pl, dosluchania.pl, … Część z nich oferuje audiobooki na płytach CD wysyłanych klientom, co jest grubszym nieporozumieniem, ale nie zmienia to faktu, że wokół książek do słuchania dzieje się bardzo dużo.
Czytający Globisz, Englert, czy Trela mogą być świetnym sposobem na rozładowanie sytuacji powstających, gdy coraz więcej czasu spędzamy w samochodzie, czy autobusie.
Sam regularnie zostawiam jakieś pieniądze w serwisie Audioteka, który podczas minionego roku działalności sprzedał 50 tysięcy książek, a liczba pozycji w ofercie przekroczyła 1000. Wolumen sprzedaży nie jet zbyt okazały i raczej grubo poniżej oczekiwań, ale popularność tego typu nagrań rośnie, a produkcje takie jak Narrenturm Andrzeja Sapkowskiego z ponad setką aktorów będą temu sprzyjać (obecnie zapewne bardziej w warstwie PR niż skali przychodów, ale taka jest kolej rzeczy).
Nie mam wątpliwości, że ten biznes chwyci. Zwłaszcza, gdy obok klasyki w ofercie audiobooków znaleźć mogę takie perełki jak Kapuściński NON-FICTION Artura Domosławskiego.
Wielka wrzawa (czytaj: kampania reklamowa) na temat samej książki jeszcze nie wygasła – wydanie książkowe jest dostępne na półkach raptem kilka tygodni. A już teraz można kupić ponad 17h audiobooka (wydanie nieco, niestety, skrócone). Czyta Jerzy Radziwiłowicz.
Nie wiem, czy książka jest dobra, czy zła. Pojawiła się jednak w księgarniach, jest dostępna także w wersji o posłuchania. Choć więcej się mówi o przyszłości czytelnictwa w kontekście e-booków (Kindle, eClicto, itd), rynek audiobooków rozwija się chyba dość ładnie.
