Ty także zbuduj swój sklep internetowy
W ostatnim Forbesie piszą o Ataku wirtualnej drobnicy – duże sklepy internetowe walczą o przetrwanie na rynku rozdrobnionym i rozdrapywanym przez 7 tysięcy podmiotów, z których niewielka część notuje zauważalne obroty.
Być może sytuacja rzeczywiście przypomina początki transformacji w Polsce, gdy Polacy wzięli sprawy w swoje ręce. Pierwsi handlarze z łózek polowych i szczęk siedzą teraz w skórzanych fotelach kontrolując poważne biznesy.
Uruchomienie sklepu w Internecie – wydawać by się mogło – nie wiążę się z jakimiś dużymi inwestycjami. Niska bariera wejścia, więc wielu próbuje.
I tak ma być.
Wziąłbym jednak pod uwagę dwie ciekawostki:
- w historii ikony polskiego e-commerce – merlin.pl – zysk pojawił sie tylko raz (!) – w 2004 roku i wyniósł 40 tys. PLN. przy przychodach w ostatnich latach na poziomie 112-119 mln PLN,
- w Wielkiej Brytanii zakupy przez internet robi się tylko w dwóch sklepach (Tesco i Ocado), w Nowym Jorku w jednym, a w znacznie mniejszej Warszawie w jedenastu.

To znaczy, że wszscy do tego dokładają?! Jupi!
Z punktu widzenia firmy ważny jest rozwój, ale dźwiganie kosztów takiego rozwoju przez wiele lat to wyzwanie, któremu nie każdy da radę. Jeżeli perła polskiego e-commerce przy tak dużych przychodach trwale nie generuje zysku, to jest to piękna ilustracja sytuacji. Za sukcesem idą poważne inwestycje w systemy logistyczne i informatykę, a przy tak niewielkich marżach rynek jest okrutny. Problemy tuzów wśród internetowych marketów AGD/RTV nie wzięły się z niczego.