Zapisz się na newsletter z powiadomieniami o nowych artykułach!
W nagrodę otrzymasz dostęp do zestawu tapet na pulpit.

Jeżeli trafiłeś tutaj w poszukiwaniu informacji, jak najlepiej opalić swe ciało nad Morzem Czerwonym w okolicach Ejlatu, to niestety pomyłka. Pojechaliśmy do Izraela zweryfikować nasze wyobrażenia z rzeczywistością. Zobaczyć Jerozolimę, miasto trzech wielkich religii, odwiedzić Betlejem i Autonomię Palestyńską, zobaczyć Nazaret i miejsca, gdzie Jezus z apostołami łowił ryby, zbadać cud w Kanie Galilejskiej, poleżeć na Morzu Martwym, zobaczyć Masadę, która ma już nigdy nie zostać zdobyta, i jednak trochę się powczasować na plażach w Tel Avivie.

Izrael jest piętnaście razy mniejszy niż Polska. Podróżuje się po nim łatwo, no chyba, że jesteś Palestyńczykiem. Wtedy wycieczka na przykład z Betlejem do Strefy Gazy – jakieś sto kilkadziesiąt kilometrów po autostradzie – musi się odbyć przez Jordanię i Egipt. Komunikacja publiczna jest świetna, samochodem się jeździ bezpiecznie i bardzo wygodnie.

Spis treści jest taki:

Praktycznych porad w sieci są setki, więc ograniczę się do tych kluczowych, swoją eksperckość ograniczając do 8 dni pobytu:

Czy jest drogo?
Tak. Mnożymy ceny warszawskich knajp przynajmniej razy dwa i mamy mniej więcej izraelską cenę konsumpcji. W spożywczaku podobnie.

Jak z bezpieczeństwem?
Spoko, ale warto śledzić aktualną sytuację w regionie.

Czy arabskie pieczątki w paszporcie stanowią problem?
Ambasada twierdzi, że nie. Z opowieści wynika, że różnie to bywa. Z mojej praktyki: gdy podróżujesz z żoną i trójką dzieci nikt nie zagląda dalej niż na pierwszą stronę paszportu (a mógłby tam ciekawe rzeczy zobaczyć).

Podziel się ze znajomymi:
  •  
  •  
  •  
  •  
Nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy i skomentuj artykuł.

Dodaj komentarz