NON-FICTION audiobook
Liczba sklepów oferujących audiobooki w polskim internecie jest już niemała: Audioteka, Nexto.pl, AudioBook.pl, nieczytam.pl, dosluchania.pl, … Część z nich oferuje audiobooki na płytach CD wysyłanych klientom, co jest grubszym nieporozumieniem, ale nie zmienia to faktu, że wokół książek do słuchania dzieje się bardzo dużo.
Czytający Globisz, Englert, czy Trela mogą być świetnym sposobem na rozładowanie sytuacji powstających, gdy coraz więcej czasu spędzamy w samochodzie, czy autobusie.
Sam regularnie zostawiam jakieś pieniądze w serwisie Audioteka, który podczas minionego roku działalności sprzedał 50 tysięcy książek, a liczba pozycji w ofercie przekroczyła 1000. Wolumen sprzedaży nie jet zbyt okazały i raczej grubo poniżej oczekiwań, ale popularność tego typu nagrań rośnie, a produkcje takie jak Narrenturm Andrzeja Sapkowskiego z ponad setką aktorów będą temu sprzyjać (obecnie zapewne bardziej w warstwie PR niż skali przychodów, ale taka jest kolej rzeczy).
Nie mam wątpliwości, że ten biznes chwyci. Zwłaszcza, gdy obok klasyki w ofercie audiobooków znaleźć mogę takie perełki jak Kapuściński NON-FICTION Artura Domosławskiego.
Wielka wrzawa (czytaj: kampania reklamowa) na temat samej książki jeszcze nie wygasła – wydanie książkowe jest dostępne na półkach raptem kilka tygodni. A już teraz można kupić ponad 17h audiobooka (wydanie nieco, niestety, skrócone). Czyta Jerzy Radziwiłowicz.
Nie wiem, czy książka jest dobra, czy zła. Pojawiła się jednak w księgarniach, jest dostępna także w wersji o posłuchania. Choć więcej się mówi o przyszłości czytelnictwa w kontekście e-booków (Kindle, eClicto, itd), rynek audiobooków rozwija się chyba dość ładnie.
Waldemar powrócił
Waldemar wszedł drugi raz do tej samej. Nie zniechęcił się lodem.
Legalna muzyka w Internecie
Legalna muzyka w polskim Internecie jest dostępna już od ponad 10 lat. Początkowo tylko poprzez radia internetowe, później jako sprzedawane de facto na sztuki pliki z muzyką.
Już dekadę temu część działających tylko w sieci stacji radiowych odprowadzała stosowne opłaty do Organizacji Zbiorowego Zarządu (ZAiKS, ZPAV, StoArt, …). Ustalenie wysokości tych tantiem rodziło zresztą w końcu XX wieku poważny problem – przedsięwzięcia radiowe w sieci nie miały żadnego modelu biznesowego, o dochodach nie wspominając, a organizacje nie miały koncepcji, od czego te stawki uzależniać.
Minęła dekada, ale modele zarabiania na internetowej radiofonii nie stały się u nas do końca oczywiste. Choć istnieje model płatnego słuchania (jak wlast.fm), najbardziej seksowne usługi są w Polsce niedostępne (jak Spotify). Rozwój reklamy w internetowym radiu jest niezwykle trudny, choćby ze względu na brak jakiegokolwiek standardu pomiaru ich słuchalności. Metodyka badania GemiusStream nie zyskała szerszego uznania, a za nim np. PBI wypracuje jakiś standard sporo bajtów w strumieniu upłynie (swoją drogę o ile na rynku klasycznej telewizji istnieje metoda telemetryczna, to metodologia badania klasycznej radiofonii opiera się o wywiady telefoniczne i dzienniczki).
Rzeczpospolita pisze o rodzimych problemach sprzedaży plików muzycznych w sieci. Najprościej rzecz ujmując: choć ten rynek nie zdążył urosnąć, właśnie się kurczy, a Muzodajnia pozostaje jedynym liczącym się graczem.
Obrazek z Rzeczpospolitej pokazuje jak rośnie wartość rynku cyfrowej muzyki na świecie i jak kurczy się sprzedaż muzyki w Polsce w ogóle. Prognozy mówią, że w tym roku na świecie przychody ze sprzedaży cyfrowych piosenek sięgną 6 mld dolarów, co stanowić będzie niemal 50% wartości generowanej przez tradycyjne nośniki. Czyli Internet to 1/3 w bardzo dużym torcie przychodów z muzyki, a proporcje będą się nadal zmieniać na korzyść mediów cyfrowych.
Cineman – konwergencja nie wyszła
Pięć lat temu tematy związane z telewizją internetową pojawiały się praktycznie na wszystkich konferencjach związanych z telekomunikacją lub rynkiem medialnym. Słowo konwergencja zrobiło się modne i nikt nie miał już wątpliwości, że rynki usług telekomunikacyjnych i medialnych mają się ku sobie. Wszyscy o tym gadali, choć de facto nie działo się zbyt wiele. Firmy telekomunikacyjne nie robiły nic, czekając aż pojawi się model pozwalający na tym całym zamieszaniu zarobić. Wśród telewizji sporo innowacji wnosiła Telewizja Polska z projektem iTVP, grupa onet.pl ruchomych obrazków jeszcze nie odkryła, a Polsat w sieci w zasadzie nie istniał. Mało kto wtedy jeszcze wiedział co to jest VOD – edukacyjne reklamy platformy n pojawiły się jakieś dwa lata później.
czytaj dalej ›
Podsumowanie roku 2009 w branży interaktywnej
Wydarzenie
Na miarę wydarzenia roku zasługuje zamieszanie wokół słowa kryzys, które w 2009 r. w rankingu najczęściej wyszukiwanych w Google wyprzedziło modny w roku poprzednim Second Life. Jestem przekonany, że te dwa zjawiska mają ze sobą więcej wspólnego niż tylko sezonowość. Łączy je dysonans pomiędzy zapowiedziami i wywołanym szumem medialnym a rzeczywistymi efektami. Mimo wielu komentarzy i prognoz, dla branży interaktywnej kryzys objawił się jako niewątpliwe spowolnienie tempa wzrostu, którego jednak nie można nazwać załamaniem rynku.
czytaj dalej ›



