Jak nie zaliczyc zgonu
Przeglądałem (czytałem) regularnie dwa miesięczniki poświęcone szeroko rozumianym mediom i reklamie: Media Marketing Polska i Press. Ten pierwszy ukazał się drukiem po raz ostatni, a w oficjalnym oświadczeniu wydawnictwa VFP Communications czytamy:
„Jak się przez ostatni rok okazało, magia papieru – przynajmniej w naszej branży – to magia na wyczerpaniu”.
Dla odmiany, Andrzej Skworz, redaktor naczelny miesięcznika Press, w aktualnym wstępniaku pisze o potędze druku:
„Wiarę, że to się szybko zmieni, mają pewnie już tylko pracownicy agencji interaktywnej, która dała na naszych łamach reklamę ze zdjęciem nagrobka prasy drukowanej (…) Moc dziennikarstwa nie wynika z technologii, tylko z pytań, które zadajemy.
Prasa przeżyje. Również tę agencję, która ogłosiła jej zgon”.
czytaj dalej ›
Ciemny lud tego nie kupi
Powiedziałem Pressowi, co myślę o polskim wariancie Yahoo:
<cite>
Nazywanie serwisu znajdującego się pod adresem pl.yahoo.com „polską wersją” yahoo.com to nadużycie języka. Sami możemy z siebie żartować – mówiąc, że „po naszemu” to znaczy biednie i byle jak – ale nie zgodzimy się, by w ten sposób traktowali nas ludzie zza wielkiej wody.
Polski rynek jest dojrzały, trudny i wymagający. Aby przebić się do czołówki, trzeba mieć niebywałe szczęście lub poważne zasoby gotówki. Ponieważ limit tego pierwszego został już chyba u nas wykorzystany, pozostaje sięgnąć do kieszeni i zainwestować w rzetelny produkt, a następnie w jego promocję. Sama magia fajnej zachodniej marki u nas nie zadziała – przekonały się już o tym eBay, Microsoft i AOL. Yahoo nie odrobił tej lekcji. Nie walczy o polskiego użytkownika, a fajna poczta elektroniczna, to za mało żeby czerpać zyski z emisji reklam na naszym rynku.
</cite>
Ale wtedy byłem jeszcze przed lekturą wywiadu z szefem Yahoo na Polskę. Antyweb nazywa go dramatycznym. Moim zdaniem jest gorzej. Kilka wyrwanych z kontekstu cytatów: czytaj dalej ›
Polska blogos(y)fera publicystyczna
W ostatnich dniach Wojtek Orliński na swoim blogu opisał dość mało znaczący incydent wyborów samorządowych jako ilustrację jakości polskiej prawicy w ogóle. Można się z nim zgodzić (lub nie). Sprawa dotyczy Bogny Janke, która wystartowała w wyborach samorządowych i nie została wybrana. Jedną z przyczyn tej porażki miała być jej nieświadomość w jakim okręgu wyborczym startuje. Kampanię wyborczą prowadziła w innym okręgu niż startowała, co nazwała na swoim blogu Wyborczą grandą w Konstancinie.
Mniejsza o to, czy od osoby ubiegającej się o możliwość podejmowania decyzji w imieniu innych można wymagać ogarnięcia formalności związanych z własną kandydaturą. Wyborcy zdecydowali, shit happens.
W całej tej sprawie ciekawa jest dyskusja, która na blogach Bogny Janke i Wojtka Orlińskiego rozgorzała .
czytaj dalej ›
„Biblia dziennikarstwa” a Internet
Wydawnictwo Znak wydało Biblię dziennikarstwa pod redakcją Andrzeja Skworza i Andrzeja Niziołka, a napisaną przez 66 znanych i/lub wybitnych dziennikarzy, wśród których znajdziemy między innymi: Mikołaja Kunicę, Michała Kobosko, Romana Młodkowskiego, Katarzynę Kolendę-Zaleską, Ewę Milewicz, Wojciecha Jagielskiego, Bartosza Węglarczyka, Mariusza Szczygiła, Szymona Hołownię, Beatę Pawlikowską, Roberta Makłowicza, Justynę Pochanke, Konrada Piaseckiego, Kubę Wojewódzkiego, Piotra Zarembę, Kamila Durczoka, Jerzego Baczyńskiego, Marka Raczkowskiego, Henryka Sawkę, ks. Adama Bonieckiego i Jerzego Pilcha.
Czyta się świetnie. Grono autorów znakomite.
Według Press książka pokazuje jak pracować w prasie, radiu, telewizji i Internecie(…). Czyli istnieje u nas coś takiego jak dziennikarstwo internetowe.
Moim zdaniem jest inaczej, a Biblia dziennikarstwa tego dowodzi.
Prasa
Andrzej Skworz pisze w Pressie o upadku Dziennika. Między innymi o braku szacunku dla Czytelnika, jakim się Dziennik wykazał.
Warte przeczytania.
Czytanie tego jednak tak strasznie męczy. Formatowanie, skład tego tekstu absolutnie zniechęcają. Jakby Press nie chciał, żebym to czytał. Ja nie wiem czy Press mnie szanuje jako swojego czytelnika. To daje mi do myślenia, jaka jest przyszłość Pressu.
Andrzej Skworz sądzi, że redaktorzy Dziennika pisali dla siebie. Estetyka prezentacji tych sądów pozwala sądzić, że Andrzej Skworz też nie pisze dla mnie.
