8 sierpnia 2020 Folkehelseinstituttet – Norweski Instytut Zdrowia Publicznego – wydał komunikat, że Polska może w najbliższych dniach stać się krajem czerwonym, czyli takim, z którego przyjezdni poddawani są kwarantannie. Dzień później informację sprostowano, uznając, że nasz kraj nadal spełnia kryteria do pozostania w zielonej strefie. Dopuszczalne jest maksymalnie 20 zachorowań na 100 tysięcy mieszkańców w ostatnich 14 dniach, a w Polsce krzywa zachorowań dopiero zaczynała rosnąć i wskaźnik wynosił około 19.

Trudno cokolwiek planować w tak szybko zmieniającej się rzeczywistości. Decyzje Norwegów wchodzą w życie o godzinie 0:00 dnia następnego, gdy można być w drodze na prom lub już na jego pokładzie. Finalnie 10 sierpnia wydano rekomendację o przeniesieniu Polski do strefy czerwonej, ale my już od doby byliśmy na terytorium Królestwa Norwegii.

Norwegia cieszyć się może niewielką liczbą zakażeń wśród własnych obywateli. Z Islandią należą do tych nielicznych państw, które można zwiedzać omijając miasta, w których można cieszyć się pięknem świata i zachowywać daleko idącą separację.

Podobnie jak książki Jo Nesbø, norweskiego pisarza powieści kryminalnych, posty można czytać w dowolnej kolejności. Każdy z nich w zamyśle dotyczy pewnego etapu podróży, ale w tle jest pewna szersza historia.

Do Norwegii kamperem

Norwegia – podróż kamperem 2020:

  • podróż zaczynamy promem z Kilonii do Oslo,
  • skąd kierujemy się prosto do miejscowości Lysebotn i fiord Lysefjorden,
  • a potem ten sam fiord podziwiamy po wejściu na Preikestolen.
  • Z miasteczka Odda podchodzimy pod język Buerbreen niebieskiego lodowca Folgefonna
  • i dalej jedziemy na północ malowniczą Sognefjellsvegen, Narodową Drogą Turystyczną nr 55.
  • Autostrada Arktyczna E6 prowadzi nas przez koło podbiegunowe dalej na północ,
  • i trafiamy kamperem na Lofoty.
  • W Lillehammer zwiedzamy obiekty olimpijskie.
  • Wszędzie, gdzie można, stawiamy na latanie dronem w Norwegii.
  • Wyszło ciut ponad 5300 kilometrów drogą lądową (85 godzin za kierownicą kampera), jakieś 1900 kilometrów drogą morską (6 przepraw promowych) i jakieś 100 km drogą powietrzną (dron’em all).

    Opcja podróży do Norwegii przez Niemiecką Kilonię ma tę zaletę, że zaczynamy od Oslo po dwudziestogodzinnej przeprawie promowej, podczas której możemy zebrać siły na kolejne dni. Omijamy Szwecję i także popularną trasę przez mosty nad cieśninami. W ciągu jednego dnia można ze stolicy dostać się w górskie rejony obfitujące w wiele znanych atrakcji. Jadąc następnie na północ zaliczamy kolejne miejscówki zachodniej części Norwegii. Najpóźniej na wysokości linii łączącej miasta Bodø i Fauske przetniemy autostradę arktyczną E6. Na Lofoty możemy kierować się promem lub dalej E6 w kierunku Narwiku i dalej na północ.

    Powrotny zjazd na południe może odbyć się znacznie szybciej wzdłuż szosy E6. Częściowo wracamy tą samą drogą, ale następnie przez olimpijskie Lillehammer znacznie szybciej docieramy do Oslo, gdzie można podróż zakończyć.

    Lofoty i okolice Narwiku to miejsce, w których wielu podróżnych podejmuje decyzje dotyczącej dalszej jazdy w kierunku Nordkapp. Odwiedziny na Przylądku Północnym to ciekawa perspektywa, ale jednak jeszcze kawała drogi. W końcówce sierpnia im dalej na północ, tym pogoda staje się mniej przyjemna, a temperatury nocą stają się mniej przyjemne.

    Podziel się ze znajomymi:
    •  
    •  
    •  
    •  
    Komentarze
  • Harvey Specter
    Posted at 1:26 pm 19 września 2020
    Tomalscy
    Author

    Wyprawa kamperem do Norwegii to nasz plan od kilkuset lat. Raz brak funduszy, potem brak urlopu, a potem pandemia i jeszcze nie byliśmy.

  • Dodaj komentarz